Page 46 - Puls Intercity 6-7/2013

Basic HTML Version

Steffen Möller
, były gastarbeiter i rolnik w serialu „M jak Miłość”, powraca po latach
do Niemiec, gdzie robi błyskotliwą karierę jako konsultant emigracyjny. Podczas
występów kabaretowych wskazuje swoim rodakom, jak dotrzeć cało do Polski i odnaleźć
się wśród tubylców. A w Polsce na półki księgarń trafiła jego nowa książka.
na
luzie
46
|
puls
intercity
|
6/2013
Książka (d)o podróży
„Pociąg do Polski”, absolutny
bestseller w Niemczech, to humo-
rystyczny zapis podróży EuroCity
z Berlina do Warszawy. Po drodze au-
tor wylicza niebezpieczeństwa, które
czyhają w Polsce na zagranicznych
turystów, przygotowuje na szoki
kulturowe w postaci notorycznego
zdrabniania imion czy osobliwego
„negative thinking”, roztrząsa kon-
flikty
polsko-niemieckich
mał-
żeństw. No, a dlaczego Niemiec zgła-
sza każdą usterkę, podczas gdy Polak
mija ją obojętnie? Czy to prawda,
że Niemcy nie piją bawarki? Co jest
polskim sportem narodowym: piłka
nożna czy grzybobranie? Podczas
sześciogodzinnej podróży narrator
odkrywa polskie krajobrazy, słucha
zapowiedzi osobliwego konduktora
PKP i próbuje zdobyć serce tajemni-
czej blondynki, która wsiadła do po-
ciągu w Poznaniu. Hola, hola, czyżby
to była Doda Elektroda?
Panie Steffenie, czy nie prościej
było wsiąść w samolot albo po-
mknąć autostradą?
Zdecydowanie nie. Autostrada od-
pada, bo nie mam samochodu i nie
chcę mieć. Mieszkam w dwóch du-
żych miastach – Berlinie i Warszawie.
I celowo wybrałemmieszkanie blisko
dworca. Poruszam się komunikacją
miejską oraz pociągami. Samochody
to coś okropnego, zupełnie niepo-
trzebny balast, no chyba ktoś miesz-
ka na wsi. Dalekie podróże samocho-
dem to totalna męka, przynajmniej
dla kierowcy. Trzeba znać drogę, nie
wolno zasnąć, nie można oglądać
krajobrazu – fatalna sprawa.
Natomiast
samolot
odpada,
bo wymaga wielotygodniowego pla-
nowania. Potem trzeba być godzinę
wcześniej na lotnisku, co często jest
niezłym wyzwaniem, bo lotniska
są zazwyczaj daleko poza miastem,
a dworce w samym centrum. Dalej