Page 39 - Puls Intercity 6-7/2013

Basic HTML Version

na sportowo
puls
intercity
|
6/2013
|
39
szefem strzelnicy nie szczędził mnie młodego przy
tego typu pracach.
Prezent
Pamiętam ten dzień… Były moje urodziny. Zbierałem
łuski na strzelnicy, gdy przyszedł mój ojciec z bosma-
nem i oświadczyli mi, że mają dla mnie prezent. Mo-
głempostrzelać z karabinku KBKS. Toż to wymarzony
prezent. Pod czujnym okiem wojskowych przesze-
dłem szkolenie ze strzelania. Szczerze? Znałem już
to od dawna i na pamięć. Przyszła kolej na pierwszy
strzał. Huk i zapach prochu. Całkiem spory odrzut aż
cofało ramię. Strzelałem z pozycji leżącej i z podporą.
Kilka następnych strzałów i następnych. Razem 10
pocisków. Koniec. Trzask zamka broni, aby upewnić
się, że w komorze nie ma amunicji i broń bezpiecz-
na. Można było udać się położonej 25 metrów dalej
tarczy. Jest! Jest już tarcza. Szef wyciągnął ją z mojej
ręki i pokiwał przytakująco głową mrucząc pod no-
sem: wszystkie w środek. Tego dnia byłem tak pod-
ekscytowany, że nie było mowy o spaniu. Zostałem
przecież prawdziwym członkiem wojskowego klubu
strzeleckiego.
Trenowaliśmy dwa razy w tygodniu. Od czasu
do czasu były jakieś zawody. Niestety w większości
z nich nie mogłem brać udziału ze względu na wiek.
Kiedy rozpocząłem pracę – oczywiście na kolei –
przestałemmieć czas na treningi. Moją pasją stała się
kolej.
Powrót
Mając już lat trzydzieści usłyszałem, że zmieni-
ła się ustawa o broni i amunicji. Zainteresowałem
się tym. Ustawa twierdziła, że pistolety i karabinki
pneumatyczne o energii wylotowej pocisku poni-
żej 17 „dżuli” nie są bronią. W tym czasie wszel-
kiej maści sklepy z bronią przeżywały swój boom.
Każdy chciał mieć wiatrówkę. No i tak stałem się
posiadaczem wiatrówki. Namówiłem do tego kil-
ku znajomych i zaczęliśmy wspólnie strzelać. Pasja
strzelania powróciła i trwa do dziś. Obecnie strze-
lam już nie tylko z wiatrówki, ale także z różnego
rodzaju broni. Mam niedaleko strzelnicę myśliw-
ską, tam mogę legalnie i bezpiecznie oddawać się
swojej pasji. Tutaj zaznaczę, że nie jest to tani sport.
Amunicja jest diabelnie droga.
Sport?
Może ktoś powiedzieć, że to nie sport. Ja odpowiem
– a właśnie, że sport! Ktoś, kto nie strzelał nawet
nie wie, ile energii to pochłania i że można się zmę-
czyć. Proszę spróbować. Powiem więcej. Strzelectwo
to nie tylko sport, to sztuka. Opanowanie i koncen-
tracja na najwyższym poziomie. Bez tego nie da się
trafić w cel. To tylko na filmach sensacyjnych poli-
cjant w biegu strzela z pistoletu do bandziora i tra-
fia w cel z odległości 200 metrów. Tylko w filmach
gangsterskich żołnierze mafii strzelają do człowieka
na dystans 100 metrów trzymając pistolet na wyso-
kości piersi i do tego poziomo. Proszę mi wierzyć, że
aby trafić w tarczę z 50 metrów z popularnego pisto-
letu P-64 (wcześniej na wyposażeniu policji i SOK)
trzeba przyklęknąć, skupić się i dobrze wycelować.
To żeby trafić w tarczę – nie mówię, że w 10. Pamię-
tacie sprzed lat jak tygrys nawiał z warszawskiego
zoo? Obława na tygrysa miała gorzki finał. Policjant
strzelał do tygrysa i postrzelił… weterynarza. Strze-
lał oczywiście z P-64. Czy dzisiejsze pistolety policyj-
ne są celniejsze? Na pewno. Niemiecki Walther P-99
i austriacki Glock są celniejsze – ale i tak, aby trafić
w cel z 50 metrów należy wymierzyć i użyć przyrzą-
dów celowniczych.
Po co broń?
Broń zabija! Ale może też uczyć. Prawidłowo użyta
broń uczy opanowania, radzenia sobie ze stresem
i wyczucia. Strzelec w oddany strzał wkłada nie-
mal serce. Bez tego nie trafi. Oczywiście mówimy
tu o strzelaniu do tarczy. Nigdy nie należy nawet
mierzyć do człowieka i zwierząt! To podstawowa
zasada bezpieczeństwa. Moja pasja strzelania prze-
rodziła się w pasję do doskonalenia techniki strze-
lania. Podczas strzelania pracują wszystkie mięśnie.
Przepona również. Tuż przed naciśnięciem głęboki
wdech. Spinamy mięśnie i wstrzymujemy powie-
trze. Celujemy i na bezdechu oddajemy strzał. Nasze
ciało amortyzuje odrzut broni. Możemy rozluźnić
mięśnie. Takie napinanie i rozluźnianie mięśni jest
znaną techniką relaksacyjną. Możecie mi wierzyć, że
po godzinnym treningu ma się zakwasy. Strzelanie
uspokaja. Na pewno tak. Będąc zdenerwowanym
ciężko jest trafić w cel. Trzeba się uspokoić. Głęboko
oddychaj – tak mówimy do siebie, gdy się zdener-
wujemy. To wróćmy teraz do chwili, gdy oddawany
jest strzał. Tam też jest mowa o oddychaniu. Trafnie
w cel pozwala przekazać złą energię w dziurę na tar-
czy. Same zalety.
Dla każdego
Czy poleciłbym strzelanie każdemu? Tak, nawet nie-
letnim, ale pod okiem dorosłych. To może być bar-
dzo korzystne urozmaicenie pikniku czy urodzin.
Tylko nie zapominajmy o bezpieczeństwie. Ono jest
najważniejsze. Czy kobieta może być dobrym strzel-
cem? Oczywiście – najlepszym! Możemy odłożyć
do lamusa stereotyp, że kobieta i broń to niezbyt do-
bre połączenie. Proszę pomyśleć o naszych medalist-
kach w biathlonie. Przykład niedobrego połączenia
z bronią? Alkohol i broń!
Czy moja pasja kolejowa ustąpiła strzelectwu? Nie.
Chociaż jedno z drugim nie ma nic wspólnego to lu-
bię obie.