Page 36 - Puls Intercity 6-7/2013

Basic HTML Version

Puls
na wakacje
36
|
puls
intercity
|
6/2013
Trzeciego dnia wyruszyliśmy
na od dawna wyczekiwaną wyciecz-
kę nad Bajkał. To co zobaczyliśmy
na żywo przerosło nasze wszelkie
wyobrażenia. Po prostu nie da się
tego opisać ani słowami ani poka-
zać na zdjęciach. Zamiast siedzieć
w „knajpach” jak inni, ruszyliśmy
wzdłuż brzegu. Po kilkuset metrach
łagodny brzeg zaczął się zmieniać
w skaliste i pnące się w górę urwisko.
Dopóki były ścieżki, szliśmy dalej,
a było naprawdę warto także trochę
powspinać się poza ścieżkami, bo wi-
doki były jeszcze piękniejsze. Przed
powrotem do busa postanowiliśmy
zrobić dłuższy postój na odpoczy-
nek. Wybraliśmy miejsce, aby usiąść
i chyba spędziliśmy tam z godzinę
w milczeniu, grzejąc się na słońcu,
patrząc na jezioro, na wierzchołki gór
widoczne na drugim brzegu i słucha-
jąc fal bijących poniżej. Dobrze, że
ktoś w końcu się zorientował i wy-
rwał resztę z zamyślenia, bo uciekłby
nam bus i do Irkucka chyba wracali-
byśmy autostopem lub na piechotę.
Ostatni
dzień
poświęciliśmy
na pakowanie się i uzupełnienie za-
pasów na powrót. Po południu prze-
nieśliśmy się z bagażami na dworzec
kolejowy, wsiedliśmy do pociągu
i rozpoczęliśmy podróż powrotną
do Moskwy z przesiadką w Niżnym
Nowogrodzie. Spędziliśmy tu kilka
naprawdę fajnych dni i żal było wy-
jeżdżać. Po luksusach w mieszkaniu,
łazience z prysznicem i normalnych
posiłkach trzeba było ponownie po-
witać wagonową rzeczywistość.
Po kilku dniach spędzonych w Ir-
kucku muszę przyznać, że jest tu do-
bra baza noclegowa i gastronomicz-
na, a turystom na pewno niczego nie
zabraknie, więc jako punkt startowy
do wypraw nad Bajkał sprawdza się
znakomicie. Dla planujących wyjazd
w te strony dodam, że w Irkucku jest
polski konsulat, co może okazać się
bardzo ważne w awaryjnych sytu-
acjach.
Dzień 13-14-15
Droga powrotna nie była już taka
ekscytująca, a dodatkowo jeszcze
zmęczenie zaczynało dawać o sobie
znać. Dni w pociągu strasznie nam
się dłużyły, nie pomagało czytanie
książek, rozwiązywanie krzyżówek
ani granie w karty, czy oglądanie se-
tek zrobionych zdjęć. Swoje dokłada-
ły też zmiany czasu przez przejeżdża-
nie kolejnych stref czasowych, czego
wcześniej nawet nie zauważyliśmy
jadąc do Irkucka. Przynajmniej mie-
liśmy ciekawe i wesołe towarzystwo,
ale to materiał na zupełnie inną hi-
storię.
Pod koniec piętnastego dnia do-
tarliśmy do Niżnego Nowogrodu,
gdzie mieliśmy zaplanowaną prze-
siadkę. Czasu starczyło tylko na zje-
dzenie „zdrowego” dania typu fast-
-food i porządną toaletę, bo w końcu
zmierzaliśmy do stolicy i trzeba było
odpowiednio się prezentować! Póź-
nym wieczorem ponownie w pocią-
gu, znowu w „płackarcie”, ale o wyż-
szym standardzie, podróżowaliśmy
do Moskwy. Mieliśmy tylko kilka
godzin na sen ze względu na bardzo
wczesny przyjazd do stolicy Rosji,
tuż po świcie.
Dzień 16
Moskwa – ostatni punkt naszej
podróży przed powrotem do domu.
Spędziliśmy tu dosłownie cały dzień
od świtu aż do zmierzchu, a i tak
zabrakło nam czasu na zobaczenie
wszystkiego. Poruszanie po mieście
bardzo ułatwiała rozbudowana sieć
metra z pięknymi stacjami. Jako
ciekawostkę dodam, że byliśmy
na najgłębszej stacji metra w Mo-
skwie, drugiej najgłębszej na świecie
– na głębokości 84 metrów (Park Po-
biedy) oraz jechaliśmy najdłuższymi
schodami ruchomymi w Europie
(126 metrów długości i 740 stop-
ni), którymi podróż zajmuje około
trzech minut. Ponieważ o Moskwie
i jej zabytkach napisano tyle prze-
wodników nie będę rozpisywał się,
co zwiedzaliśmy. Jednego może-
cie być pewni, wieczorem czekając
na pociąg na dworcu byłem ledwo
żywy, a nogi bolały przez kilka na-
stępnych dni.
Dzień 17
Podróż pociągiem z Moskwy
do Warszawy przebiegła bez proble-
mu i nic szczególnego się nie dzia-
ło. Jedyną atrakcją była ponowna
zmiana wózków na granicy, kontrola
graniczna i kolejne pieczątki w pasz-
porcie do kolekcji. Do Warszawy do-
tarliśmy koło południa.
Jak do tej pory to była moja po-
dróż życia i cieszę się, że miałem
możliwość odbyć ją ze zgraną paczką
znajomych. Podobnie jak reszta tro-
chę żałuje, że nie udało nam się po-
jechać dalej, do Mongolii lub Chin,
ale to może i dobrze, bo jest szansa,
że kiedyś to nadrobimy.
Na koniec parę ciekawych liczb
podsumowujących naszą wyprawę:
O
Ponad 13 500 przejechanych ki-
lometrów.
O
W sumie 12 noclegów w 8 róż-
nych pociągach.
O
Prawie 1 700 zdjęć.
O
9 nowych magnesów na lo-
dówkę do kolekcji z rosyjskimi
miastami.
Czy tym artykułem udało mi się
zainteresować kogoś dalekimi podró-
żami koleją transsyberyjską? Mam
nadzieję, że tak, bo ja nie żałuję, że się
zdecydowałem i chętnie wybrałbym
się jeszcze raz i jeszcze dalej!
Konkurs
Zachęcamy do nadsyłania relacji i fotoreportaży z wakacyjnych wypraw. Najciekawsze opublikujemy,
a autorów nagrodzimy zestawami firmowych upominków. Piszcie: puls@intercity.pl