Page 11 - Puls Intercity 6-7/2013

Basic HTML Version

temat numeru
puls
intercity
|
6/2013
|
11
dzieć, że mógłby tam wygodnie usiąść i wypocząć. Makie-
ta ma za zadanie pokazać efekt końcowy pracy całej armii
ludzi, którzy skonstruowali ten pojazd w rzeczywistości
– projektowali, uzgadniali, budowali…
Po co nam makiety?
Większość z nas jest wzrokowcami. Patrzymy na obiekt,
ogarniamy obraz całości i wyobrażamy siebie, co jest
w środku. Tylko nieliczni, najczęściej osoby zajmujące się
tym zawodowo, skupiają się na sposobie wykonania czy
zastosowaniu nietypowych rozwiązań.
A na co pan jako profesjonalista zwraca uwagę, pa-
trząc na inne makiety?
Zawsze próbuję dociec, jakimi sposobami modelarz
rozwiązał najtrudniejsze kwestie. Zastanawiam się, jak
zinterpretował obiekt, jak udało mu się połączyć wszyst-
kie elementy i nie popełnić błędu. Niestety wszelkie po-
myłki rzucają mi się w oczy. Potrafię dostrzec drżenie ręki,
niepewność czy pośpiech.
Pracuje pan samodzielnie?
Próbowałem kiedyś stworzyć zespół, który miał wyko-
nywać wspólnie projekty. Jednak współpraca nie udała
się. Zbyt wiele rozmów i sporów, a zbyt mało pracy. Jeśli
podejmuję się realizacji zadania, biorę za nie pełną odpo-
wiedzialność. Poza tym, każdy zna swój organizm naj-
lepiej. Ja wiem, jak mogę uspokoić samego siebie przed
przyklejeniem najtrudniejszego elementu. Jak widzę drżą-
ce ręce współpracownika to wolę sam to zrobić, a jemu
radzę odpocząć i zrelaksować się. Jest jeszcze jedna kwe-
stia… Pracując zespołowo, nie da się zachować tajemnicy
warsztatu.
Od czego najlepiej zacząć pracę nad nowym projek-
tem?
Po pierwsze do każdego projektu trzeba podejść in-
dywidualnie, a po drugie – ilu modelarzy, tyle sposobów
na wykonanie. Każdy robi po swojemu. Według mnie
najlepiej zacząć od wyliczeń. Zaplanowanie wszystkiego,
biorąc pod uwagę czas, możliwości i materiał, wiele uła-
twia. A później to już improwizacja – szukanie dróg i eks-
perymentowanie. Sprawdzanie, czy nasze pomysły dadzą
się wykonać, czy raczej wprowadzą nas w „ślepą uliczkę”.
Tak się zdarza. Grunt to umieć pokonywać przeszkody,
na które natrafiamy. Przy takich projektach jak pociąg naj-
pierw trzeba przygotować wszystkie elementy z osobna.
Zanim przystąpię do klejenia, muszę uzbierać i pomalo-
wać – i to oddzielnie – każdą postać, każde krzesełko i każ-
dy stoliczek. A później znaleźć odpowiednią ścieżkę, aby
je umieścić w środku.
Co jest najważniejsze podczas tej pracy?
Słowem kluczowym z pewnością jest porządek –
sprawdza się w planowaniu, myśleniu i działaniu. Wbrew
pozorom nie musi być w całej pracowni… U modelarza
wszystkie śmieci leżą na podłodze. Dlaczego? Żeby przy-
pominały, że to, co najważniejsze znajduje się na stole. Wy-
cinając jakikolwiek potrzebny fragment, od razu zrzucam
resztę ze stołu, aby mnie nie rozpraszała.
Zamiłowanie do modelarstwa to tylko praca czy też
pasja z dzieciństwa?
Mój zawód jest jednocześnie moją pasją. Od dziecka
miałem zdolności manualne, rzeźbiłem i umiałem malo-
wać. Co prawda moimmarzeniem był zawód chirurga, ale
życie potoczyło się inaczej i marzenia się zmieniły.
Istnieje wymarzony projekt – taki, który chciałby pan mieć
w swoim dorobku?
Warszawa z lotu ptaka... Kilka lat temu usłyszałem
o ogromnych makietach przedstawiających stolice. Za-
pragnąłem stworzyć miniaturę Warszawy. Miałem nawet
kilka pomysłów, ale niestety na nich się skończyło. Chcia-
łem zebrać wszystkich modelarzy i zbudować to wspólnie,
ale inni mieli mniej zapału… Ten projekt wciąż pozostaje
prawdziwym wyzwaniem.